Skip to main content
Motoryzacja

Gainsborough, Portret Jamesa Hamiltona

By 17 marca 2020No Comments

Gainsborough, A Portrait Jamesa Hamiltona to znacznie więcej niż biografia malarza, choćby tylko to, że nadal byłoby arcydziełem jego gatunku. Thomas Gainsborough urodził się w Suffolk w 1727 r. I zmarł w Londynie w 1788 r. Pierwsze lata spędził w Suffolk, ucząc się w Londynie jako rytownik. Wrócił do Suffolk i wrócił do domu z dzieciństwa. On już malował, co nie wydawało się idealnie pasować do niechlujnych, niezdarnych praktyk związanych z grawerowaniem. Stopniowo zbierał komitety, niemal krok po kroku od siedzenia wyższej rangi.

Długi pobyt w Bath odbywał się wyłącznie z powodów zawodowych, ale Londyn i Suffolk zawsze były atrakcją. W tym czasie był dobrze prosperującym i odnoszącym sukcesy malarzem portretowym, spacerując po krajobrazach z boku. To ostatnie zdanie ma ponadto zastosowanie, ponieważ jego żona Margaret włożyła wszystkie opłaty, które pobierał za portrety, do własnej kieszeni. Nie zdradził mu, co otrzymał za krajobrazy, tylko do własnej kieszeni.

Jeśli kiedykolwiek spojrzałeś na portrety Gainsborough i zobaczyłeś, że na początku były raczej ciemne, albo po drugie, że las wygląda na prawdę, lub po trzecie, bardziej przypomina stopy od dołu sukienki wydają się trochę za małe, wyjaśnienie znajdziesz w książce Jamesa Hamiltona. Światło może być problematyczne, ponieważ te zdjęcia nie są malowane en plein aire, ale przy świecach w studio. Poczucie okrągłości drzew może wynikać z faktu, że często nie malował prawdziwych drzew, ale miniaturowe blaty z węgla, gałązek i – tak – brokułów. To trochę wyjaśnia. Obserwacja numer trzy jest wynikiem jego bardzo biznesowych procedur. Aby zminimalizować ich dyskomfort, skoncentrował się na ich twarzach i głowach. Po wyjściu ze studia wypełnił resztę ciała, często ubraniami, które nosił na manekinach, tą samą sukienkę, którą czasem widywano na portretach różnych kobiet. Manekiny najwyraźniej nie miały stóp, więc prawdopodobnie dodano je z odrobiną wyobraźni, stąd czasami nietypowe proporcje.

Ale Gainesboro, Portret to znacznie więcej niż szczegółowość zleceń, dzieł i technik artysty. James Hamilton oferuje nie mniej niż zaokrągloną reprezentację życia angielskiego w połowie XVIII wieku. W listach artysty szybko uczymy się rozpoznawać eufemizmy używane do ukrycia rozpasania, które zdaje się budzić większość z tych ludzi. Literami d-mn nie jest przekleństwem i słowem Miecze – lub inne oczywiste eufemizmy – są często podkreślane, aż do bioder. Wydaje się, że nie subtelnie, ale społecznie akceptowalny zgodnie z obyczajami dnia.

Książka jest wspaniałym przedstawieniem życia w małym miasteczku w Sudbury w hrabstwie Suffolk. Czujemy nouveau riche Pretensions of Bath i prawie możemy poczuć, jak Londyn rozwija się wśród opowieści o domu Pall Mall w Gainsborough i ucieczce Richmond Hill. Ale wspaniałe w książce Jamesa Hamiltona jest to, że erudycja, która czasami zapiera dech w piersiach w szczegółach, jest tak pięknie wpleciona w tę historię, że mamy pełne, pełne zrozumienie, jak żył Gainsborough, robił interesy i związane z ludźmi, a także szczegółowy obraz tego, co namalował i jak pracował.

Szczególnie interesujące było promowanie biznesu przez bogatych i sławnych współczesnych mu ludzi. Oczywiście komitet królewski, szczególnie król, naprawdę umieścił cię na mapie i, jak zawsze w Wielkiej Brytanii, porządek społeczny dziobania ułatwił niektórym uzyskanie statusu niż inni. Gainsborough miał raczej niskie pochodzenie i nie poszedł do prestiżowych instytucji, aby uczyć się swojego zawodu, więc musiał pracować dla elitarnego statusu, który ostatecznie przyszedł mu na drodze. Warto jednak zauważyć, że nigdy nie został rycerzem, w przeciwieństwie do swojego rywala Reynoldsa, jako towarzysz handlu podobiznami celebrytów. Ale dobrze zarabiał, co w dużej mierze przekazał swojej żonie, która schowała pieniądze, aby jej mąż nie wyrzucił ich na wino, kobiety, pieśń, a nawet drogie instrumenty muzyczne, które kupił, ale nigdy nie nauczył się grać.

Gainsborough przetarł elitę. Przyjaźnił się z innymi artystami i kompozytorami, takimi jak Abel i J C Bach. Ale czujesz, że jego stopy tak naprawdę nigdy nie spadły z ziemi, nawet gdy zaparkował miecz. I jako taki nie był podporządkowany wizjonerskim stwierdzeniom w swojej sztuce. Najwyraźniej lubił malować pejzaże, ale stwierdził, że mógł je sprzedawać tylko z tyłu swojej skrzynki z portretami. Dlatego poświęcił swój czas zawodowy na to, co uczyniłoby jego życie lepszym, pozostawiając przynajmniej intelektualne wyzwanie na później.

Co ciekawe, James Hamilton podkreśla, że ​​artysta Gainsborough znalazłby pracę w każdym wieku. Jego podejście zawsze znajdowałoby klientelę, a jego styl byłby dostosowywany, podczas gdy więcej wizjonerskich artystów, pomimo ich ogromnych osiągnięć, nie mogło realizować swoich konkretnych wizji w innej epoce. W ten sposób Gainsborough staje się rodzajem wzorowego nowoczesnego biznesmena ze świata sztuki, pragmatycznego, kompetentnego, poszukiwanego i komercyjnego świadomego sukcesu, jaki osiągnął. Cóż, przynajmniej taka była jego żona.

[ff id=”3″]