Skip to main content
Podróże

Wkrótce będę martwy: dokąd idę?

By 14 marca 2020No Comments

84 lata.

Niedługo będę martwy.

Dokąd się udać?

Właśnie skończyłem osiemdziesiąte trzecie urodziny. Czas zacząć myśleć o nieuniknionym. Codziennie czytam nekrologi i zdaję sobie sprawę, że stopniowo przekazuję każdemu, kto jest tam wymieniony. Chyba się starzeję.

Jak zamierzasz się zestarzeć, Carl?

Pewnego dnia minąłeś cmentarz, a dwóch facetów ścigało cię łopatą!

Nie kupujesz już zielonych bananów!

Jesteś stary!

Chodź Carl, przestań być głupi.

W porządku W porządku Na ten temat … Od początku ludzie myśleli o życiu pozagrobowym. Jest tam Czy jest miejsce, do którego chodzimy po śmierci? Czy jest raj? Jak to jest Czy mamy skrzydła? Czy pływamy na chmurze? Co z piekłem? Czy wbijamy węgiel w wieczny ogień?

Szekspir zastanawia się w słynnym monologu „Być albo nie być”. … umrzeć, spać … nigdy więcej … i powiedzieć wargą, jak zatrzymać nasze serca i tysiące naturalnych uderzeń, które odziedziczyło ciało? To konsumpcja, której chciałbyś chcieć.

Umrzeć … spać … szybkość snu marzyć? Ay! Oto on! ”

Egipcjanie, starożytni Hindusi, niezliczone religie przygotowują swoich bliskich na ostatnią podróż na wiele rytualnych sposobów.

To wielki sekret. Nie chcemy, aby nasze życie się skończyło

Być może dlatego staramy się unikać używania słowa die.

Kiedyś napisałem piosenkę zatytułowaną „Let’s face it”.

Nie zauważyłeś? Otwórz oczy.

W dzisiejszych czasach nikt nie umiera.

Kiedy się starzejemy, słabo i siwiejemy

I nasze serce zatrzymuje się. Właśnie przechodzimy.

Dlaczego nasi przyjaciele wzdychają, opłakują i płaczą

Jeśli naprawdę po prostu spaliśmy?

Chodź. Spójrz prawdzie w oczy. Spróbować.

Aniołowie nas nie prowadzą

Umieramy.

Cóż, to jest ostatni rodzaj, a nie w to, w co postanowiłem teraz wierzyć.

Dlaczego? Wracam do argumentu, którego użyłem w ostatniej kolumnie.

Ludzie, o wiele bardziej inteligentni i cenieni ode mnie, wierzą, że istnieje życie pozagrobowe.

Dlaczego nie powinienem?

Również Bóg, którego czczę i któremu ufam, obiecał mi.

Dlatego czekam na to jako wspaniałą przygodę.

Nie wierzę, że powinna się bać. Pomyśl o tym. Jeśli możemy przetrwać narodziny, dlaczego nie śmierć? Tak dobrze czujemy się w łonie naszej matki. Jest ciepło i bezpiecznie. Jesteśmy karmieni. Bez problemu … Bez podatku … Bez polisy … Bez czynszu do zapłaty … Nagle … Wham! Jesteśmy wypędzeni w świat. Ktoś nas policzkuje. Płaczemy, jesteśmy głodni i zimni. Od teraz musimy walczyć o przetrwanie. Umieranie musi być trochę lepsze. Bóg potrzebuje wiary i właśnie tego potrzebujemy. To lepsze miejsce.

Czasami jesteśmy pobłogosławieni znakiem. Chcę podzielić się osobistym doświadczeniem, które jest prawdą. Możesz wybrać lub nie wierzyć.

Moja matka, błogosław ją, zmarła ponad 25 lat temu. Była bardzo chora w szpitalu na Florydzie, a ja poszedłem z nią. Byłem tam przez prawie dwa tygodnie i musiałem wrócić do pracy. Uparcie była wśród nas. Więc moje rodzeństwo zostawiło mnie samego, żeby jej powiedzieć, zanim zabrali mnie na lotnisko. Trzymałem ją za rękę i powiedziałem: „Tylko pomyśl, mamo, wkrótce będziesz ze swoim tatą i wszystkimi bliskimi”.

„Naprawdę tak uważasz?” Odpowiedziała. Kiedy powiedziałem tak, westchnęła i powiedziała: „Cóż, czy to nie będzie miłe!” Potem zamknęła oczy i poszła spać. Uznałem, że to dobry moment na wyjazd. To były ostatnie słowa, które usłyszałem. „Cóż, to nie jest miłe!”

Kilka dni później otrzymałem złe wieści i wróciłem na pogrzeb.

Kilka lat temu otrzymałem telefon od kobiety. Powiedziała mi, że była ze mną, a my rozmawialiśmy o tym, że ma zdolności psychiczne i że czasami wchodzi w interakcje z martwymi ludźmi. Nie pamiętam jej.

Byłem bardzo podejrzliwy, kiedy powiedziała: „Rozmawiam z tobą, ponieważ twoja wymarzona matka przyszła do mnie i poprosiła, żebym do ciebie zadzwonił i powiedział, że powinieneś lepiej o siebie dbać. Pracujesz ciężko i powinieneś sprawdzić . ”

Zastanawiałem się, czego tak naprawdę chciała, kiedy powiedziała: „Ponadto, aby być pewnym i powiedzieć, tak, to naprawdę miłe” … Byłem zaskoczony, ponieważ nikomu nie powiedziałem o tej ostatniej rozmowie. To była prywatna pamięć.

Tak więc wierzę, że jestem błogosławiony znakiem, że przekazuję innym.

Pamiętaj, mam 84 lata. Już nie kłamię.

W mojej praktyce widzę ludzi, którzy się smucą. Mówię im, że powinni sobie na to pozwolić. Żałoba nie kończy się na pogrzebie. Nie prowadzimy wyścigu i nie zatrzymujemy się na linii mety. Ale przypominam im, aby opłakiwały stratę, której doświadczają. Ludzie, których kochamy i za którymi tęsknimy, są w lepszym miejscu i że pewnego dnia jesteśmy z nimi.

Ludzie martwią się o przyjęcie do nieba. Są obarczeni winą. Pamiętajcie, Bóg jest ojcem miłości. Jest cierpliwy i wybaczający. Nie musisz się martwić. On ci wybaczy i przyjmie cię.

Powrót do bzdur:

Musimy się tylko martwić o dwie rzeczy.

Czy wyzdrowiejemy czy zachorujemy?

Jeśli mamy się dobrze, nie mamy się o co martwić.

Jeśli zachorujemy, musimy się martwić tylko o dwie rzeczy.

Będziemy żyć czy umrzemy?

Jeśli żyjemy, nie mamy się czym martwić.

Jeśli umrzemy, mamy tylko dwie rzeczy do zmartwienia.

Czy idziemy do nieba, czy idziemy do piekła?

Jeśli pójdziemy do nieba, nie mamy się czym martwić.

Jeśli pójdziemy do piekła,

Będziemy tak zajęci przyjmowaniem naszych przyjaciół,

Nie będziemy się martwić!

Niestety! Powrót powagi.

Ponieważ pojęcie wieczności jest ograniczone z natury, bardzo trudno jest je pojąć.

Pewna kobieta powiedziała mi kiedyś: „Jak mogło być niebo? Gdzie będą się znajdować wszystkie miliony zmarłych? Nie będzie wystarczającej przestrzeni!”

Zapytałem ją, czy kiedykolwiek patrzyła na gwiazdy w jasną, ciemną noc.

Pewien człowiek powiedział kiedyś: „Nie sądzę, że chciałbym żyć wiecznie. Byłoby to bardzo nudne”. Nie zdawał sobie sprawy, że wieczność jest teraz wiecznością. Nie wiele dni, tygodni i lat. To wieczny moment. Jest to bardzo trudne do wyobrażenia. Dlatego jest to wielka tajemnica i przygoda. Coś, na co czekamy.

Nie zrozum mnie źle. Nie spieszy mi się.

Mam,

„Miles iść do łóżka, zanim obiecuje zostać”.

PS Wszystko to przypomina żart, a ludzie, którzy mnie znają, powiedzą ci, że lubię żartować. Więc może zostawię cię z uśmiechem.

Abe umiera, a jego żona Becky tęskni za nim. Decyduje się na sesję. Siedzi przy okrągłym stole ze swoimi przyjaciółmi w ciemności, po prostu paląc świecę. Trzymają się za ręce. Nagle słyszy … „Becky! Becky!”

„Abe, czy to ty?”

„Tak Becky, jestem Abe”

„Abe, jak się masz? Jesteś szczęśliwy?”

„Och, tak, Becky. Jestem bardzo szczęśliwa. Wszystkie krowy! Wszystkie piękne krowy!”

„Abe, czy mają krowy na niebie?”

„Co za niebo … Jestem w Argentynie. Wróciłem jak byk!”

[ff id=”1″]